Written by

Sny to nieznana przestrzeń, czasem męczący szyfr snu, trudny do odczytania, czasem bez znaczenia. Niewytłumaczony sen jest jak nieotwarty list. Ostatnio sny złe, osłabiające i raptem dobry sen. Śniłeś mi się, Twoja obecność, takie ciepło, pogodne, poczucie bezpieczeństwa ze światłem, znanym światłem, spokojnym, bursztynowym, przy którym czytaliśmy wieczorem. Obecność była silna.

A potem pozwoliłam na dzień, choć było trudno, bardziej niż w ciągu minionego miesiąca, tak bardzo trudno, ale około południa udało mi się. Nie, nie mam w sobie „zażartości na życie” to kompletnie nie ja. Strach, że zrobię cos nie tak. Może panuje jakaś harmonia, i ja ją zakłócę. Dużo dziś załatwiłam, nie czując już rwania codziennego, przystawania, nie będę brała agresywnych, przeciwbólowych środków, choć przepisane – podwyszam próg bólu. Dziś obok Parku Saskiego kryzys, to też „nasz park” – parkowałeś obok Zachęty i szliśmy ale, ten park miał coś w sobie, że zawsze jakaś scysja i – omijaliśmy go, w Łazienkach nigdy ale nie mogę tam pojechać: za bardzo i wszystko może się przytrafić i nasze wędrówki…

Nie wszystko może sie przytrafić – jak powiedziałęś w wywiadzie do magazynu Stowarzyszenia Filmowców Polskich.