Written by

Ukrywam się w przestrzeni książek, historii, np kryminału, oczywiście Chandlera, Johna le Carrè (zawsze wolę Chandlera) w tekstach, jakich nie czytałbyś: Gastona Bachelarda, słuchaniu audiobooków. Oglądaniu katastrof lotniczych, czasem oglądaliśmy je w milczeniu razem..Nie oglądam naszych fotografii, to teren niebezpieczny, nie oglądam fotografii w ogóle.

Nie mogę patrzeć na kolory, dlatego bezpieczne są ciemne okulary, natychmiast to wszystko monochromatyczne. Strzegę się widoku kwitnących krzaków magnolii. Rosły pod balkonem, fotografowałeś je, fotografowaliśmy je. Wiesz, myślę, że miałeś od początku rację, że musieliśmy na siebie trafić, spotkać się. Nieważne, że to nie jest prawidłowo rozumiane, nikt nie zbruka tego, co wydarzyło się między nami. Ja niezwykle wybiórczo piszę tu, co piszę. Wiem, że to chwilowa kryjówka.

Wczoraj znowu w przestrzeni spraw urzędowych, bardzo trudnych ale cóż, jeśli na drodze naszej kiedyś stanął złoczyńca, a ja tego nie rozpoznałam.

Ponoszę konsekwencję, a on i jego rodzina, żyją spokojnie, bowiem tego gatunku egzemplarze ludzkie zawsze żyją spokojnie. Byle tylko im było bezpiecznie. To iluzja, czym się karmią.

„— jam się z krukiem zmierzył —
Stójcie — myśli rozplączę —
Pieśń skończę — skończę —”

Napiszę, jak mawiał Twój przyjaciel, a mój opiekun artystyczny (umawialiśmy się na to ale – odszedł) w PWSFTviT – Krzysztof Kieślowski: I’m so-so. I tak – doraźnie jeszcze jestem, z coraz większą ilością zastrzeżeń.