nie umiem pisać, straciłam tę umiejętność. Podobało Ci się moje pisanie, i podobało Ci się też to, że nie chciałam, abyś poprawiał. Skracałeś, usuwałeś przymiotniki. Ale to właśnie Ty, kiedy miałam pisać tekst o Wojciechu Hasie i nie wiedziałam, w emocjach, jak zacząć, myślałeś, i po jakimś czasie, podniosłeś głowę czy przyszedłeś do pokoju i powiedziałęś, zasłuchany we własne myśli: SOS. Najkrótszy szyfr świata. I ja to wzięłam, i dzięki Tobie napisałam ten tekst. Bardzo jestem wdzięczna Ani Serdiukow, cierpliwej ale i wdzięcznie nieznośnej.
Tak pięknie zainicjowałeś pomysł Komitet Honorowy programu Szma Israel, Krystyna Zachwatowicz-Wajda, zgodziła się, tak bardzo Cię kochała, zebrałeś do mojej grupy – własną. Byliśmy w Krakowie, na Festiwalu Filmów. Był Twój Paweł z ekipą, Jacek Pertycki z Basią, wręczałeś mu nagrodę Smoka Smoków.
Chodziliśmy do kina, jaki byłeś dzielny i cudowny, mon petite cheri. Moje miłe Kochanie, miałeś rację, że cokolwiek ale musieliśmy się spotkać.
Smsy od Ciebie, mam w telefonie, pisałeś, że jestem jak Twój dziecinny przyjaciel, żółw, którego kochałeś, i miałeś przeczucie, że to spotkanie będzie niezwykłe. Nie od razu pozwoliłam sobie słuchać Cię. Nie dawałeś za wygraną, wysyłałeś smsy, telefonowałeś i opowiadałeś fascynujące historie, pamiętam, że wracałam skądś do Soko, i zjechałam w końcu na pobocze, rozmawialiśmy 4 godziny, ładowałam telefon. Byłeś na „męskich wakacjach”… Już rano miałam od Ciebie zdjęcie i wiadomość. Tę fotografię bez okularów „z czołem” – mam jak skarb.
Twoje poczucie humoru, którym zawsze potrafiłeś mnie robroić, niegrzeczny Marcel „z postawionym kołnierzem”, wyrywający słupy stopu z Krzysztofem Kieślowskim, aby zaparkować i przestawiający kiosk. Parkowałeś na zakazie, zawsze brałam to na siebie i wygrywałam, nie płaciłeś mandatów. Kochanie… dalej nie… dalej już nic. Nasza muzyka, filmy, książki, kłótnie, godzenie się,byliśmy tak do siebie podobni, postawione lustra na przeciwko siebie. Odbijały nieskończoność, wspólne śpiewanie, tak, Brassensa… rozmowy po świt.
A czasem snajperskie wymiany ale zawsze ja w odpowiedzi. „Też jesteś snajper” powiedziałeś z podziwem po takiej wymianie. Nie chciałam, ale nie mówiłeś do mnie, nigdy, tak, jak niegdyś do kobiet… Nigdy. Twoja fascynująca Mama. Sądzę, że jestem na tej samej drodze, zawsze rozumiałam, co mówiłeś o Niej,